P jak...
P jak Prawo. To studia dla ambitnych, którzy myślą o prawie nie jako o zbiorze przepisów, lecz jako o zawodzie wymagającym rzetelności i odporności. System kształcenia aplikacyjnego, zajęcia prowadzone w interaktywnych formach oraz wybitna kadra naukowa sprawiają, że nauka w WSPiA doskonale pielęgnuje duet teorii oraz praktycznego stosowania prawa. Siłą tego kierunku jest środowisko: czynni sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i radcy prawni uczą nie tylko przepisów, ale przede wszystkim specyfiki sposobu myślenia prawnika.
P jak prof. dr hab. Emil Pływaczewski. Przenosi studentów w wielki świat kryminalnych zagadek. Czasem zastanawiamy się głośno, co zrobić, żeby dostać od niego Nobla w dziedzinie kryminologii?
P jak prof. Jerzy Posłuszny. Rektor to człowiek ogień: pełen energii, konkretów i niekończącego się wsparcia. Styl zarządzania? Dobra atmosfera i ciągły rozwój - jakby ktoś połączył menedżera, mentora i organizatora letniego festiwalu w jedno. Efektywność to jego magiczne zaklęcie. Potrafi rozniecić w studentach ogień motywacji, bo - nie oszukujmy się - nasze umysły bywają czasem jak wiadra bez dna, w które wiedza wlewa się tylko wtedy, gdy ktoś stoi obok z lejkiem. Rektor uwielbia śmiech i pozytywną energię. Spotyka się ze studentami, słucha ich i nawet w środku sesji potrafi życzyć powodzenia z miną człowieka, który wierzy, że naprawdę to ogarniemy.
P jak mgr Przemysław Pawlak. Przemek jest jak postać z kreskówki, która wskakuje z ekranu zawsze w najlepszym momencie odcinka. Nieważne, czy to uczelniana impreza, otrzęsiny, turniej czy nagła katastrofa w stylu "zaraz sesja, a ja nic nie wiem" - on już tam jest, jakby miał supermoc wyczuwania studenckich kryzysów na odległość. W organizacji wydarzeń działa jak turbo-bohater: zanim ktokolwiek zdąży powiedzieć "może coś zrobimy?", on już ma gotowy plan, scenariusz, playlistę i trzy pomysły na dodatkowe atrakcje. Jeśli na uczelni coś się dzieje, świeci, gra albo tańczy - prawdopodobnie to jego robota! A kiedy podchodzisz do niego z miną mówiącą “egzamin mnie pokonał”, Przemek od razu odpala swoje legendarne: Spokojnie, coś wymyślimy. I co najlepsze, naprawdę zawsze się udaje coś wymyślić.